BS-y czy „korpo” – gdzie wolimy pracować?

mob4-png-paint

Czy Banki Spółdzielcze różnią się od świata „korpo”? Gdzie wolelibyśmy pracować? Jakie są zalety, a jakie wady, pracy w BS-ie?

Komentatorzy i Publicyści BS BLOG-a zamieszczają swoje opinie:

Publicysta OBSERWATOR:

„nie ma takiego drugiego jak banki spółdzielcze sektora w Polsce, który by potrafił tak wewnątrz firmy kreować pozytywne relacje ludzkie, akceptować błędy, tworzyć dobrą atmosferę pracy i potrafił rozumieć lokalne potrzeby klientów.”

Publicysta Albert Sadowski:

„Tak, działam w branży audytorskiej od 17 lat i widzę różnicę. BS-y i „korpo” to zupełnie inny świat. Różnią się poziomem kultury organizacyjnej – w BS-ach jest on zdecydowanie wyższy.
„Korpo” to jeden wielki bałagan, „spychologia”, brak odpowiedzialności i rozpraszanie i rozciąganie procesów decyzyjnych. Przykro tam pracować i przykro dla nich pracować.”

Komentator PREZES:

„[…] są to, najprawdopodobniej, ostatnie podrygi, zmierzającej do krainy wiecznych łowów, ostrygi. Przejęcie pełnej kontroli nad bankami spółdzielczymi przez banki zrzeszające, ubezwłasnowolnienie decyzyjne, ręczne sterowanie, unifikacja oferty, centralizacja IT i wyzucie organów banków spółdzielczych z kompetencji decyzyjnych, doprowadzą do tego, że i tu zatriumfuje system korporacyjnego zarządzania, likwidując wszelkie przejawy normalności i racjonalności”

Publicysta Janusz Kurczych (BS Kielce):

„Ostatnio na spotkaniu kadry informatycznej w Banku Zrzeszającym (BPS S.A.) w kuluarach miałem okazję podyskutować na temat charakteru bankwości społdzielczej. Że w krajach, w których została ona zmarginalizowana ppowoli się znów odradza jako alternatywa dla bankowości korporacyjnej. Padł przykład Norwegii. Zresztą sami się obrażamy że idee wprowadzane przez Pana Stefczyka są przywłaszczane przez SKOKi. A moze obecność SKOKów na naszym rynku to skutek przesuwania się obecnego modelu bankowosci spóldzielczej w kierunku modelu komercyjnego? Podzielam obawy kolegi Prezesa,, że obecna bankowosc spółdzielcza spróbuje zaatakować pozycje zajęte przez komercję i polegnie, a w miesce zwolnione przez bankowosc spółdzielczą zajmą SKOKIi.”


A co Państwo sądzą?

 

 

Powiązane wpisy

9 komentarze na temat “BS-y czy „korpo” – gdzie wolimy pracować?

  1. Prezes

    To oczywiste, że próbując przyjmować model korporacyjny, banki spółdzielcze są skazane na porażkę, bo stracą walory, które maja dziś, a w walce z korporacjami ich metodami BS-y nie maja szans. Kolega Albert już dwa słowa o tym wspomniał, pisząc, w którymś momencie, że BS-y nie mają takich „wejść” na salonach politycznych, takiego lobbingu i tej całej sfery zakulisowego wspierania, jaka dysponują korporacje. Taki Alior może wszystko i żaden KNF ani ochrona konkurencji się do niego nie dobierze, choć od nieuczciwych praktyk w jego działaniu aż się roi. Gdyby banki spółdzielcze stosowały takie praktyki w reklamie, w taki sposób ignorowały przepisy o ochronie danych osobowych, stosowały takie klauzule niedozwolone, nie przestrzegały w taki sposób obowiązków informacyjnych, to by momentalnie miały na głowie KNF, GIODO, UOKIK i nie wiadomy czy nie CBŚ i prokuraturę.
    To, oczywiście, tylko dodatkowy aspekt do tego zasadniczego, o którym już napisałem wcześnie, czyli: komu by takie przekształcenie BS-ów w korporacyjnego molocha było potrzebne.

    1. Bibeusz

      „…komu by takie przekształcenie BS-ów w korporacyjnego molocha było potrzebne.”
      Gigantomanom.
      Bo wedle ludowego porzekadła: Najpierw masa potem rzeźba.
      Masę budujemy bezkrytycznie, niewielkim nakładem pracy.
      Rzeźbimy konsekwentnie, według modelu (aktualnie akceptowanego), olbrzymim wysiłkiem.
      Oby po fazie „masa” (stan na dziś) wystarczyło na etap „rzeźba”. 😉

      1. Albert Sadowski

        Gigantomanom.
        Wszystko tkwi w duszy człowieka. Jak ktoś ma niską samoocenę, „małą” samoocenę, to musi ogrzać się w cieple zewnętrznej wielkości. Potrzebuje dużej firmy, dużego samochodu, dużych zarobków (jakimkolwiek kosztem), dużego stanowiska. Musi zbudować swoją wartość poprzez świecenie światłem odbitym. Potrzebuje wielkości zewnętrznej, która go formalnie powiększy.
        I właśnie tacy, w swojej ambicji, chcą być sternikami i prowadzą na mieliznę. Na „maliznę”. Stają się czasem elitami, bo ich ambicje są odwrotnie proporcjonalne do poziomu samooceny.
        Biedni ludzie. Nie ma w nich miłości – tej najważniejszej: do samego siebie.

    2. Albert Sadowski

      Ewangelia św. Jana zaczyna się od słów:

      „Na początku było Słowo […] Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie”

      Zawsze zaczyna się od idei. One mogą się zmaterializować, bądź nie. A jeśli coś się zmaterializowało, wcześnie było ideą. Niewymierne jest w jakim stopniu nasze dyskusji są asumptem do zmian. Ale uparcie dyskutujemy – trochę dla rozrywki, trochę dla sprawy. Ciekawe jak duży jest wektor naszej dyskusji w prądzie tej rzeki, którą płynie środowisko BS-ów…

      A gdzie indziej napisano: „od trąb runęły mury Jerycha”

      1. Albert Sadowski

        Wiem, że to taka trochę heglowska metafizyka ale przyjemnie w to wierzyć 🙂

  2. Marian Orski

    Trudno powiedziec. Korporacje przecież też mają swoje zalety. Ja sobie bardzo ceniłem to jak rozwinąłem się w korpo. To była moja pierwsza praca i jako świeżak nie dość że mają pracą się duzo nauczyłem, to jeszcze normą były szkolenia dla firm a to bardzo dużo też daje.

    1. Albert Sadowski

      Oczywiście można różnie trafić – lepiej lub gorzej. To nie jest tak, że pracując w korpo nie można niczego zyskać.

      Chodzi mi jedynie o porównanie korporacji do BS-ów, czy do innych małych czy średnich firm. Porównanie wypada blado, na niekorzyść zdecydowanie korpo. Pisałem o tym kilkukrotnie, więc nie będę przytaczał.

      W moim odczuciu, główną zaletą (wada?) koro jest to, że mają rozdmuchane koszty – wydają na mnóstwo zbędnych wydatków, zwykle przepłacając, czy kupując towary z najwyższej cenowo półki (zwykle kupowanie takich rzeczy jest pozbawione sensu ekonomicznego). I ta wado-zaleta powoduje, że w sytuacji recesyjnej mają się z czego odchudzać. Jak Pan widzi to jest taka zaleta „na siłę”.

  3. Tyler Durden

    Moim zdaniem poza dużymi miastami najatrakcyjniejsza jest praca w URZĘDZIE! Urząd przestrzega prawa pracy, nie ma stresu, praca jest pewna, zawsze po 8 godzin – wszystko to czego na ogół nie oferuje prywatny pracodawca w małej miejscowości. Poza tym wynagrodzenie często jest wyższe niż w BS-ach.

    1. Albert Sadowski

      To prawda. Jedynie mankamentem jest to, ze czesto wykonuje się bezsensowną, biurokratyczną pracę, nie dającą satysfakcji. Poza tym w jest jeszcze jedno – koterie, układy, znajomości, uwarunkowania polityczne. POwszechny nepotyzm i kolesiostwo. Jestem partnerem w Kancelarii Prawnej obsługującej sporo urzędów miejskich, starostw – znam to od podszewski. Dość przykry obraz…