Andrzej Sadowski (CAS): uszczelnianie podatków to „uszczelnianie zła”

andrzej sadowski

Szara strefa jest zbawienna dla gospodarki przy obecnym poziomie podatków. Uszczelnianie systemu podatkowego niszczy szarą strefę, ergo niszczy gospodarkę. Uszczelnianie to populistyczny nonsens – należy radykalnie zmniejszyć podatki. Do kilku, góra 10% . Szara strefa zniknie sama – nikomu nie będzie opłacało się nie płacić podatków. Za duże ryzyko, za mała korzyść.

Szara strefa, to pieniądz pozostający i krążący w gospodarce. Zwiększający obrót towarów i usług, a więc i poziom życia ludzi. Uszczelnienie, to zabranie tych pieniędzy z krwiobiegu gospodarczego i wrzucenie do skarbu państwa – w większości na zmarnowanie. Przy obecnym poziomie opodatkowania (60-70%) szara strefa chroni gospodarkę przed zapaścią.

Andrzej Sadowski z Centrum Adama Smitha w wypowiedzi radiowej:

Nie da się zwiększyć dobrobytu uszczelniając w Polsce zło. Tak zło, bo systemu podatkowego, w którym przepisy i ich interpretacje samego tylko VAT-u liczą ok. 1,5 miliona stron uszczelnić nie można. Najlepszym uszczelnieniem systemu VAT jest jego radykalne uproszczenie. Dlaczego w Polsce deklaracja VAT liczy sześćdziesiąt kilka pozycji, a w Wielkiej Brytanii do dziewięciu? To jest zły system, który trzeba zmienić, aby uczciwie wywiązać się z danej obietnicy o dobrobycie.”

„Polscy przedsiębiorcy potrzebują przywrócenia wolności gospodarczej, a nie dawkowanych latami tzw. uproszczeń. Doskonale pamiętają nazwisko Mieczysława Wilczka i jego ustawę, mimo że nie została przywołana w expose, która przywracała w Polsce wolność gospodarczą. Jeżeli rząd oczekuje uwolnienia energii Polaków i ich powrotu z zagranicy, to należy przywrócić ustawę Wilczka.”

 

Powiązane wpisy

Jeden komentarz na temat: “Andrzej Sadowski (CAS): uszczelnianie podatków to „uszczelnianie zła”

  1. Obserwator

    Poniższy komentarz dotyczący szarej strefy zamieściłem rok temu przy okazji dyskusji o 500+, nadal jest aktualny i pasuje również tutaj:

    Uszczelnianie podatkowe ogranicza szarą strefę, która przecież napędza gospodarkę. Zgodnie z szacunkami udział szarej strefy w polskim PKB to około 22%. To nie ściągalność podatków stymuluje gospodarkę. Ludzie nie po to pracują żeby płacić nadmierne podatki, o czym mówi prawo Laffera. Płacić powinni tylko te podatki, które zabezpieczają ich podstawowe interesy i bezpieczeństwo kraju. Z krzywej Laffera wynika, że im większe płacą podatki tym mniej się im opłaca pracować. Przy ekstremum funkcji i obciążeniu 100% podatkiem wszystko oddaje się Państwu, więc praca jest nieopłacalna i wszyscy schodzą do szarej strefy. A co jak skutecznie ograniczy się szarą strefę? Wysoki podatek nie pozostawia złudzeń – przestaje się opłacać pracować w kraju i trzeba przenieść firmę za granicę. Świadomość przedsiębiorców, którzy unikali płacenia podatków, a współtworzyli PKB kształtuje się więc zgodnie z krzywą Laffera. Rząd uzyskując szczelność uzyska tylko chwilowy przyrost budżetowy, po czym przedsiębiorcy uciekną za granicę.

    To tak jak z ustawą hazardową. Szara strefa spadła z udziału w tym rynku z 90% do 60%, nastąpił nagły wpływ podatków do budżetu o 396 mln zł, ale tylko 4 podmioty zdecydowały się zarejestrować w Polsce i uzyskać licencję. Dlaczego? Ponieważ pozostawiono podatki na bardzo wysokim poziomie 12 proc. od obrotu (a nie od zysku !!!) dla zakładów bukmacherskich, 25 proc. od wygranej w turnieju pokerowym, 50 proc. od wygranej w automacie. W Austrii ten podatek to zaledwie 2 proc., w Irlandii 1 proc., na Słowacji 5,5 proc., a w Niemczech 5 proc. Polska stawka nie zachęca do wchodzenia na to podwórko. W modelu duńskim na przykład firmy hazardowe płacą państwu 20 proc podatku, ale od zysku brutto, a ten liczony jest jako suma wpłaconych pieniędzy przez graczy minus suma przez nich wypłaconych. Jednocześnie państwo nie ingeruje w wolny rynek zakładów bukmacherskich, gier hazardowych i pokera. Hazard jako rozrywka jest dostępna dla obywateli kraju zarówno w internecie jak i placówkach naziemnych. Mają więc wpływy do budżetu stałe z perspektywą na przyszłość. A u nas podmioty blokowane są nieudolnie przez providerów internetowych wg jakieś tam listy MF. Bukmacherzy obchodzą blokady modyfikując adres witryny lub przekonując użytkowników do korzystania z własnych aplikacji tworzonych tylko po to, by unikać blokad, a więc szara strefa nadal kwitnie, a rząd tylko wyszarpał z niej kawałek. Niemniej gdyby skuteczniej blokował skończyłoby się to w myśl prawa Laffera przejściem całkowitym graczy na zagraniczne platformy i zerowymi wpływami do budżetu. I tak samo jest z podatkami od przedsiębiorców w innych obszarach rynku i związanych z nimi wysepek szarych stref.

    Wzrastający fiskalizm poszerza szarą strefę, a szara strefa zmniejsza dochody budżetu. Blokowanie jej to jednak mrzonka o zgubnych efektach, bo ona zawsze znajdzie sposób, aby przeciwdziałać wysokim podatkom i wpływy po czasie do budżetu zaczną się zmniejszać, bo przecież ludzie nie chcą oddawać swoich pieniędzy za pracę do dziurawego państwowego worka. Szara strefa zawsze znajdzie sposób – choćby kryptowaluty do rozliczeń peer to peer między Kowalskim a Malińskim za bezpośrednią usługę, pracę, wymianę – jakby spojrzeć na kryptowaluty tylko ideologicznie, a nie spekulacyjnie to jest to ewolucyjny proces, w którym szara strefa zagrała na nosie rządom po to aby ominąć grabieże podatkowe. Nic oczywiście nie jest doskonałe i tu też ludzie dostają po własnym nosie, ale jakby podatki były niskie toby nie było tak gwałtownych ucieczek od tradycyjnych mechanizmów rynkowych.