Twoje dziecko do elit? – wychowuj je jak Żydzi

zydzi

Ostatnio dużo w mediach o Żydach i o haniebnym stanowisku władz Izraela i środowisk „przemysłu holokaust” w stosunku do Polski i Polaków. Izraelici ze wspomnianych środowisk postawami tego rodzaju sami wywołują antysemityzm, bo trudno kochać za takie podejście. To niedobrze, bo Żydzi i Polacy żyć powinni we wzajemnym poszanowaniu i zgodzie.

Antysemityzm to pojęcie rozmyte. Gdybym np. każdego z Państwa zapytał: czy jest Pani / Pan antysemitą? – to co na to odpowiedzieć? Żydzi są różni, prezentują różne postawy. Ja osobiście w niektórych aspektach jestem wręcz filosemitą (np. moi idole naukowi to w dużej części Żydzi). Niektóre zaś postawy Żydów uznaję za naganne, jak choćby te uosabiane w tzw. „żydokomunie”, czyli nadreprezentacji przedstawicieli narodu mojżeszowego w elitach ruchów i partii komunistycznych. Czy udział Żydów w terrorze NKWD, czy powojennego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.

Czytając świetną książkę Krzysztofa Kłopotowskiego „Geniusz Żydów na polski rozum”, natknąłem się na rozważania dot. tzw. „żydowskiego kodu kulturowego”.  A dokładniej – na kwestię wychowywania dzieci zgodnie z tym kodem (do czego wcale nie trzeba być Żydem 🙂 ). Cóż cenniejszego na świecie niż nasze dzieci? – temat zatem jest bardzo ważny.

Zamieszczam poniżej re-edycję art. z września 2016, w którym streściłem koncepcje związane z „żydowskim kodem kulturowym”, odnoszące się do kwestii wychowania potomstwa.

Jest faktem, że Żydzi są szeroko reprezentowani w elitach niemal wszelkich dziedzin – może poza bluesem i jazzem, gdzie dominują czarnoskórzy. Natomiast Żydzi „królują” liczebnie na szczytach polityki, biznesu, nauki, filmu i wielu jeszcze innych dyscyplin. Jednym może się to podobać, innym – nie; u jednych wzbudza to podziw dla tej narodowości, u innych z kolei – złość i irytację. A jeszcze u innych wywołuje to mieszane uczucia, zarówno pozytywnej kategorii, jak i negatywnej.

Chciałbym się odnieść do bardzo ciekawej książki Krzysztofa Kłopotowskiego „Geniusz Żydów na polski rozum”. W moim odczuciu to wyjątkowo ciekawa monografia o diasporach żydowskich we współczesnych społeczeństwach Zachodu – Ameryki i Europy. Praca ta napisana jest w sposób rzetelny, wielowymiarowy i cechuje się silnym nasyceniem obiektywizmem – nie kładzie akcentu ani na zalety, ani na wady opisywanej grupy etnicznej, przez co jest naprawdę wartościowym źródłem informacji.

Żydowski kod kulturowy

Pewna część książki „Geniusz Żydów na polski rozum” poświęcona jest opisowi tzw. żydowskiego kodu kulturowego. Jest to zbiór reprezentatywnych i wyróżnikowych zachowań, wzorców ideowych, postaw i metod działania Żydów. Autor snuje tam rozważania na temat kwestii kształcenia, zachowań w biznesie, wychowania dzieci, działalności społecznej, organizacji wspólnoty, itp.. Bo są pewne wzorce charakterystyczne dla społeczności żydowskiej na świecie, które w istotnym stopniu determinują fakt, że tak wiele jest Żydów różnych kategoriach elit.

Czy chcą Państwo, by Wasze dzieci też były w elitach?

To pytanie retoryczne – z pewnością Państwo chcą, a przynajmniej ci zdrowo myślący tego chcą. Oprócz tego że pragniemy, by nasze dzieci były zdrowe, mądre, by czuły się szczęśliwe w swoim dzieciństwie, a życiu dorosłym odnalazły spełnienie w związkach małżeńskich, a potem miały z kolei udane swoje dzieci (a nasze wnuki), oprócz wymienionych rzeczy – chcą też Państwo by Państwa dzieci były w elitach.

To nie jest takie wulgarne oczekiwanie zabarwione snobizmem. To zdrowy odruch zdrowego rodzica. Chcemy, by dziecko przyzwoicie zarabiało (bycie w elitach finansowych), chcemy, by było inteligentne i wykształcone (bycie w elitach intelektualnych), chcemy, by cieszyło się poważaniem i szacunkiem otoczenia (bycie w elitach społecznych), chcemy by miało przyjaciół i znajomych, by dobrze czuło się i było lubiane najpierw przez inne dzieci w szkole, a potem przez przyjaciół i znajomych w życiu dorosłym (czyli odnalezienie się w jakichś grupach towarzyskich).

Przy czym nie chodzi tu o bycie celebrytą, milionerem czy politykiem z pierwszych stron gazet, ale o tę elitarność na poziomach lokalnych – własnej szkoły, miasta, uczelni, grupy zawodowej czy zakładu pracy. Może ktoś powie, że nie jest to dla niego takie istotne, bo pewnie nie jest AŻ tak bardzo istotne jak zdrowie, czy szczęście osobiste, ale proszę szczerze powiedzieć, czy nie zrobiłoby się Państwu ciepło na sercu widząc swoje dziecko zarabiające miliony, przemawiające w Sejmie, robiące karierę naukową albo pięknie śpiewające na scenie bądź grające na wiolonczeli w filharmonii? Oczywiście nie chodzi o wyścig szczurów, o bycie „na siłę” w czołówce, ale to to by się jakoś przyzwoicie w życiu usytuować, żyć pięknie i z satysfakcją. Tego z pewnością Państwo dzieciom swoim życzą, bo to dyktuje miłość rodzicielska i pragmatyzm.

Jak więc – zdaniem Żydów – wychowywać dzieci do elit?

Pierwsza zasada Żydów w wychowaniu dzieci – absolutnie nie „trzymać krótko”. Wychowywanie w żelaznej dyscyplinie jest zabójcze dla osobowości, choć pewnie bardzo wygodne dla rodziców. Polecenie – wykonać. Dziecko jest grzeczne, dziecko nie buntuje się, dziecko nie kłóci się – o, jakie dobrze wychowane i posłuchane dziecko! – ktoś powie.

Tymczasem żydowski kod kulturowy na takie podejście nie pozwala. Dlaczego? Bo wychowując dziecko w żelaznej dyscyplinie zabijamy jego osobowość, obniżamy samoocenę i przede wszystkim wyrabiamy nawyk posłuszeństwa i pragnienie posiadania „pana”. Takie dziecko wchodzi potem w życie dorosłe perfekcyjnie wytresowane i szuka sobie dookoła „panów”. Słucha się szefa, słucha się męża czy żony, słucha sie polityków, słucha sie wójta, sołtysa, czy burmistrza, słucha się inspektora na inspekcji, słucha się kolegów w grupie, słucha sie managerów w korporacji. Szuka wokół siebie silnych, władczych osobowości i wybiera sobie ich na swoich „panów”.

Ktoś kiedyś powiedział: „bardzo mi się podoba, jak ludzie wychowują swoje dzieci w karności i dyscyplinie, bo jak moje dziecko dorośnie i zostanie prezesem, będzie potrzebowało takich karnych i zdyscyplinowanych pracowników”.

Czyli jeżeli Żydzi wychowują swoje dzieci, to predestynują je do bycia członkami elit, a nie do bycia „wykonywaczami” poleceń i do życia wg nie własnych, a cudzych pomysłów.

Ile to kosztuje?

Ano niemało. „Żydowskie” (uproszczenie: czyli wychowywane zgodnie z żydowskim kodem kulturowym) dziecko jest rozpuszczone. Jest pyskate, mądrzy się, ma swoje zdanie, polemizuje. Ma swoje poglądy na różne rzeczy i ich broni. Nie daje sobie narzucić wizji innych, tylko szuka swojej drogi.

W związku z tym może na przykład:

  • nie chcieć uczyć się określonych przedmiotów, bo uzna je za niepotrzebne bądź nieintersujące,

  • nie chce wykonywać poleceń, które jego zdaniem działają na jego niekorzyść (w czym oczywiście może się mylić, patrz: nie jedz tyle chipsów, nie graj tak dużo na komputerze),

  • pyskować, polemizować, nie słuchać się nauczycieli, mamy, taty

  • wygłaszać i promować własne opinie, zgodne z własnym punktem widzenia.

Tak, trudno się wychowuje takie dziecko. Bo to dyskomfort tak „użerać się” z nastolatkiem zamiast po prostu wydać mu polecenie. Bo to nie wygląda elegancko, jak na przy przy gościach takie dziecko, zamiast skromnie powiedzieć „tak mamusiu, tak tatusiu”, lansuje swój punkt widzenia. Bo to irytujące, gdy trzeba dziecko często do czegoś skłaniać, argumentować za pewnymi postawami, a nie po prostu w trybie nakazowym je wyegzekwować.

Trudno się wychowuje dziecko zgodnie z żydowskim kodem kulturowym – to często prawdziwa udręka dla rodziców. Ale życie ten rodzaj – co tu dużo mówić – rodzicielskiego poświęcenia bardzo często wynagradza ogromną satysfakcją, gdy na „stare lata” widzimy widzieć, że naszym dzieciom się powiodło.

Wolność ale nie lenistwo, swoboda, ale nie rozpasanie

Jest w błędzie ktoś, kto by pomyślał, że „żydowskie” dziecko jest wychowywane na roszczeniowego, leniwego gówniarza, który jedynie chce brać, a nic nie daje od siebie.

Bo cała sztuka w zbalansowaniu – wolność słowa trzeba równoważyć szacunkiem dla wiedzy, wybiórcze podejście do nauki – intensywną pracą przy rozwijaniu swoich pasji, krytyczną ocenę rzeczywistości – wyrabianiem szacunku dla ludzi i zamiłowania do życia i świata.

„Żydowskie” dziecko żyje w kulcie mądrości, pracowitości, uczone jest współpracy ze środowiskiem. Uczone jest altruizmu, bezinteresowności. A więc:

  • uczy się (przynajmniej wybranych rzeczy), choć jest krytyczne wobec szkoły i nauczycieli, choć urwisuje na przerwach,

  • pracuje nad rozwijaniem swoich pasji (na przykład gra na perkusji w gimnazjalnym zespole rockowym, codziennie trenuje koszykówkę), choć niektórych lekcji nie trawi i ma z nich skromne dwóje,

  • szanuje ludzi, jest kulturalne, pomaga innym, nie wywyższa się, choć w przyszłości chce być dyrektorem, prezesem, liderem topowego zespołu heavy metalowego bądź profesorem na czele instytutu.

To trudna kwestia odpowiedniego zbalansowania, i na koniec należy zaznaczyć, że na żydowski kod kulturowy składa się wiele rzeczy, i że muszą one współistnieć, by przynieść spodziewany efekt. Ale o tych innych rzeczach – w kolejnych artykułach o Żydach.

Powiązane wpisy

3 komentarze na temat “Twoje dziecko do elit? – wychowuj je jak Żydzi

  1. włodek

    typowe wychowanie antykulturowe zgodnie z teorią krytyczną Horkheimera, jakie będą skutki takiego wychowania łatwo przewidzieć – lewicowe poglądy, skłonność do popadania w uzależnienia, autodestrukcja, a w wymiarze społecznym pasożytnictwo.

  2. Tyler Durden

    Nie trzeba nic sobie wyobrażać. Wystarczy spojrzeć na Bronisława Wildsteina, typowego lewaka.

    Też polecam książkę Kłopotowskiego.

  3. Tyler Durden

    W tym temacie wyszła również książka „Żydowska mądrość w biznesie”.