Publicyści i Komentatorzy BS BLOG-a o kryptowalutach

bitcoin

Sz. Kom. BIBEUSZ:

Ukazała się polemika Marcina Dziadkowiaka z argumentami KNF i NBP w sprawie odstraszania instytucji państwowych od kryptowalut. Jestem obserwatorem wydarzeń i ten komentarz uważam za przydatny w dyskusji. Oto link: https://www.bankier.pl/wiadomosc/Uwazaj-na-NBP-i-KNF-Kryptowalutowe-strachy-na-lachy-7566994.html

Albert Sadowski:

Czytałem wypowiedź Pan Premiera Morawieckiego, w której deklarował, że handel kryptowalutami będzie w Polsce albo zakazany, albo uregulowany. Skóra cierpnie od tego stopnia opieki jaką otacza nas władza, dbając o nasze bezpieczeństwo (czy ta władza, czy poprzednia – jednako). Ronald Raegan powiedział: „Najgorsze co można usłyszeć od urzędnika to: przyszedłem Państwu pomóc”.

Sz. Pub. OBSERWATOR:

W zlinkowanym artykule napisano: „Możesz zostać okradziony w cyberataku. Haker może przejąć twoje dane do logowania na bankowe konto w systemie internetowym i ukraść pieniądze z twojego rachunku bankowego. Złodziej może ukraść gotówkę z twojego domu itd” … autor artykułu sugeruje takie samo ryzyko dla posiadaczy kont kryptowalut jak dla posiadaczy kont bankowości elektronicznej.

W podnoszonej kwestii ryzyka nie chodzi jednak o typową kradzież z kont pojedynczych osób w wyniku technik phishingowych przeprowadzanych na mniejszej lub większej ilości klientów. Tu chodzi o kradzieże systemowe na niewiarygodne skale, znikające całe giełdy, które są kontrolowane przez określone grupy, fraudy na mld dolarów, które służą budowaniu wizerunku kolejnych systemowych piramid. To olbrzymie działania marketingowe i pieniądze służące promowaniu piramid finansowych i właśnie takich tonujących artykułów dla działań spekulacyjnych.

15 września chiński rząd i lokalne organy regulacyjne oficjalnie poinformowały chińskie giełdy kryptowalut o nakazie wstrzymania wymiany z końcem września. OKCoin i Huobi, dwie największe giełdy w Chinach, otrzymały swobodę działania tylko do końca października. Nastąpił jednak zamiast odpływu nagły wzrost wolumenów oraz ofert kupna, co wskazywało na pojawienie się dużych graczy instytucjonalnych. I tak było. Znalazł się tam między innymi JP Morgan, który przecież twierdzi, że “Bitcoin to oszustwo”. Tak to właśnie ten JP Morgan obarczony rekordową karą 13 miliardów dolarów za kryzys gospodarczy. Rekordowa na skalę światową kara finansowa jaką otrzymali była wynikiem sprzedaży obligacji hipotecznych w 2007 roku. Działania bankierów z JP Morgan o mało nie doprowadziły do upadku systemu bankowego w USA. Morgan Stanley zapłacił 3,2 mld dolarów kary za wprowadzanie w błąd inwestorów. Bank of America musiał zapłacić 16,6 mld dolarów. A przecież w tych karach chodziło tylko o ryzyko, jakie niosły ze sobą obligacje hipoteczne oparte na toksycznych kredytach subprime.

Czy przy spekulacjach na kryptowalutach kary obowiązywałyby? Przecież pomimo, że stoją za nimi realne pieniądze to powszechnie nie uznaje się je za akceptowalny przez banki centralne i rządy środek płatniczy. Więc za co karać jeśli czegoś nie ma. Może tego obawia się KNF zabraniając udziału banków w takich operacjach. Jedne drugiemu jednak nie przeszkadza. Blockchain to technologia, która czy tego chcemy czy nie stanie się rzeczywistością w rozliczeniach, a banki centralne już pracują nad swoimi rozwiązaniami. Różnica w obu scenariuszach jest taka, że przy obecnych kryptowalutach ryzykiem są znikające giełdy i fraudy na nieprzyznających się do posiadania właścicielach bitcoinów oraz straty na mld dolarów, które jakoś jednak nie wpływają na świat więc wniosek jest jeden, że albo ich to aż tak nie boli albo to bardziej sztuczny balon. Drugi przypadek w którym banki będą stroną jest znacznie gorszy, bo po raz kolejny doprowadzi do kryzysu a skala może być niewyobrażalnie większa nie wykluczając po kryzysie globalnej wojny. Tak więc dopóki banki centralne interesują się własnymi algorytmami na blockchain i narodowymi kryptowalutami dla stworzenia technologicznych bezpiecznych mechanizmów transferu i przechowywania zapisu elektronicznego wartości pieniężnych to jest ok, ale jeśli tak jak JP Morgan będzie to spekulacyjna gra banków realnymi depozytami klientów to czekają nas nie systemowe fraudy na kilka mld dolarów ze znikających giełd, ale prawdziwy krach, który pogrąży cały świat. To skomplikowana sprawa, bo sama idea kryptowalut była w zamyśle tworzona prowolnościowo, aby ominąć wpływy rządów i banków centralnych, ale jak widać wszystko to są naczynia ze sobą połączone i pozostała tylko teoria.

Pierwsza i największa giełda bitcoin, czyli Mt.Gox, załamała się w 2014 roku. Stało się to chwilę po tym, jak straciła 500 mln dolarów przez rzekomy atak hakerski. Inna giełda o nazwie BTC-E została zamknięta przez oskarżenia o pomoc w przelewach pieniędzy z czarnych rynków i ataków cyberprzestępców. Inny przykład: Bitfinex był zaangażowany w firmę Tether, która stworzyła kryptowalutę o tej samej nazwie. Firmy tworzone z powietrza, a następnie używane do kupowania bitcoinów i podbijania cen, prania pieniędzy to fakt. 13 października 2016 roku, według oficjalnego komunikatu giełdy Bitcurex miało miejsce rzekome włamanie na giełdę w wyniku którego straciła część środków jej klientów. 30 listopada 2017 w ciągu paru godzin z rynku kryptowalut wyparowało 54 mld dolarów … przykłady dotyczące platform kryptowalut można mnożyć … ale jak pisałem blockchain to przyszłość tylko nie w oparciu o bitcoin.

Niemniej nawet znając całe ryzyko z takim inwestowaniem i potencjalnym zyskiem nikt nie powinien zakazywać ani regulować rynku, bo jak widać po obligacjach hipotecznych każdy, nawet regulowany i kontrolowany instrument posiada ryzyko i nie jest ono wcale mniejsze od innych, choć niektórym wydaje się, że je minimalizują przez regulacje i kontrole.

http://bsblog.pl/2017/11/21/co-publicysta-bs-blog-a-obserwator-mysli-o-inwestowaniu-w-bitcoiny/

Powiązane wpisy