Znowu o zarobkach prezesów w BS-ach – moja polemika z Sz. Kom TYLEREM DURDENEM

prezes

Wraca temat „rozwarstwienia” w poziomie zarobków w BS-ach. Cieszę się ogromnie, że takie dyskusje toczą się na BS BLOG-u. Cel pluralistyczny, to jedna z głównych wytycznych tego portalu. Tym razem mam przyjemność polemizować z  Sz. Kom TYLEREM DURDENEM, któremu przy okazji, bardzo dziękuję za dużą aktywność publicystyczną. Oto moje komentarze do Jego słów:

„Nie rozumiem dlaczego w każdej krytyce stosunków w pracy dopatruje się Pan tęsknoty za socjalizmem.”

Nie w każdej; w tej gloryfikującej rozwiązania regulacyjne. Dlaczego? Bo to dokładnie jest socjalizm; ingerowanie Państwa gdzie się da, i w co się da – ustalanie płacy minimalnej, kodeksu pracy, dopuszczalnego wynagrodzenia dla managerów, walka z „rozwarstwieniem społecznym” (jakby było czymś złym – a przecież absolutnie nie jest).

Czy nie widzi Pan różnicy między bogactwem zdobytym ciężką pracą, a bogactwem uzyskanym dzięki:

– wiedzy z kim warto napić się wódeczki
– wiedzy komu dać kredycik na lipnym zabezpieczeniu
– wiedzy komu warto lizać d a kogo należy spuścić na drzewo
– wiedzy kiedy należy przymknąć oko w czasie kontroli
– wiedzy z kim warto się przespać?

Odpowiem krótko. A nawet bardzo krótko: widzę 🙂

„Dziwię się również, że zrównuje Pan przedsiębiorców ryzykujących własne pieniądze z cwaniaczkami nieudolnie zarządzającymi cudzym majątkiem. Na Pana miejscu byłbym oburzony takim porównaniem.”

Ale przecież tych prezesów powołują spółdzielcy / właściciele, nieprawdaż? Czyli ci prezesi zarządzają cudzym majątkiem, bo WŁAŚCICIELE TEGO MAJĄTKU, powierzyli im to zadanie. A jeśli właściciele sprawują kiepski nadzór właścicielski nad zarządem, to chyba coś nie tak jest z właścicielami. Ja obecnie jestem prezesem firmy, którą Państwo znają. Ale może kiedyś będę chciał poświęcić się np. gotowaniu, albo uprawianiu ogrodu i powierzę funkcję zarządcy jakiemuś najemnikowi – kto wie? Ale jeżeli ten wynajęty manager okaże się „cwaniaczkiem nieudolnie zarządzającym cudzym majątkiem” i ja będę to akceptował, to będzie to wyłącznie moja wina (a dokładniej – wszystkich wspólników firmy). No taka jest żelazna logika tego mechanizmu, prawda?

„A co do kwestii tego czy nierówności są dobre, to zacytuję fragment wywiadu Grzegorza Sroczyńskiego z prezesem mBanku.

>>Guru zarządzania Peter Drucker twierdzi, że prezes nie powinien zarabiać więcej niż 20-krotność pensji zwykłego pracownika. Przepłacani prezesi stają się mniej krytyczni, gubi ich nadmierna pewność siebie, szkodzą własnym firmom, podkręcają wyniki dla osiągnięcia gigantycznych premii.<<„

kapitalizmPNGPowtórzę to co powyżej – wszelkie zewnętrzne regulowanie, czy nawet recenzowanie zarobków jest złe. I zapytam przewrotnie; czyli jeżeli np. „szeregowy” pracownik BS-u zarabia 3000, a jego prezes nie 20-krotność a tylko, powiedzmy, 15-krotność (czyli 45 000 zł miesięcznie), to to jest dobrze, bo poniżej limitu dopuszczalności Petera Druckera?? Widzi Pan do jakiego absurdu to doprowadza? Myślę, że wielu Prezesów  w BS-ach zarabia istotnie mniej niż 45 000 zł, a i tak ich zarobki są źródłem irytacji współpracowników.

Dla mnie Pan Drucker, wygłaszając takie tezy, przykro mi, ale nie jest autorytetem w dyskutowanej kwestii. Wolnościowe podejście do gospodarki zakłada, że tego rodzaju ocen, kryteriów ma nie być. Pensję prezes ustala ze swoimi pracodawcami i wszelka – poza wolnorynkową – ocena jej wysokości jest nieuzasadniona.

Powiązane wpisy