Publicysta BS BLOG-a Piotr Skoczylas o euro: uzależnienie się w kolejnej kwestii od UE jest nieakceptowalne

piotr skoczylas bmp

Szanowny Publicysta BS BLOG-a, Piotr Skoczylas pisze:

Jeśli chodzi o to ,,lobbowanie” należy zwrócić szczególną uwagę czy profesorzy, którzy wykorzystują swój autorytet opowiadając się za euro reprezentują różne spojrzenia na ekonomie czy tylko ten ,,jeden słuszny” – to pierwsza sprawa. Druga czy wykształcenie zdobyli za własne pieniądze czy korzystali z różnych możliwości wsparcia. Jeśli za własne to znaczy, że nikomu nie muszą się ,,odwdzięczać” – istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że ich zdanie jest faktycznie ich zdaniem opartym o szeroką analizę, wiedzę i przemyślenia. Natomiast jeśli ktoś im za to wykształcenie zapłacił no to czeka nas szersza analiza ich kompetencji (nie sądzę, że każdy stypendysta wyraża opinie na zlecenie) ale jeśli stypendia są finansowane przez różne dziwne fundacje – tak może się niestety stać, więcej – tak się dzieje.
Moim zdaniem uzależnienie się w kolejnej kwestii od UE jest nieakceptowalne z punktu widzenia ideowego. Ekonomiczne uzasadnienie również się znajdzie np: sytuacja: Deutsche lub Grecji. W dobie tak wielu niekorzystnych zjawisk w strefie euro, rozmowa o tym w mojej opinii jest nieporozumieniem. Jestem zafascynowany ilością pieniędzy jakie posiadają Niemcy. Socjal emigrantów, wykup Grecji, upadające linie lotnicze które miały całkiem niedawno wykupić LOT, pewnie dotowane Deutsche itd i kurs się nawet trzyma – ale kiedyś braknie, a jak brakuje mocarstwu pieniędzy to już z autopsji wiemy jaki jest kolejny krok.

Mój komentarz:

AS w Sejmie PNGBardzo ciekawy temat Pan poruszył pisząc „Jestem zafascynowany ilością pieniędzy jakie posiadają Niemcy”. Nie wiem czy to prawda, ale ponoć najwięcej nowych emisji euro trafia do niemieckich koncernów. Być może stąd mają tyle pieniędzy, by kolonizować Grecję i na inne wydatki. Wiadomo, że nowa emisja to inflacja, ale wiadomo też, że ten, kto dostaje pierwszy i szybko wyda (np. na różne aktywa w Grecji) ten zyskuje. Po impuls inflacyjny ma opóźnienie.
Krótko mówiąc – uzależnianie się od ECB, MFW i Komisji Europejskiej w kwestiach monetarnych jest niebezpieczne. Nawet bardzo – patrz: kolonizacja Grecji.
Kto chce przyjąć euro albo 1) nie rozumie tego zagrożenia 2) rozumie, ale ma nie do końca czyste intencje.
Oczywiście jest całe grono tzw. „lemingów”, których ogromnie ekscytuje to, że mielibyśmy euro, że bylibyśmy tacy nowocześni, europejscy i w ogóle… 🙂 Ale trudno coś na to poradzić, że ktoś tak myśli (a raczej – nie myśli).

Powiązane wpisy