Mit niedoinwestowania BS-ów w obszarze IT i jego beneficjenci

Ilona na II Głosie IT png

(re-edycja art. z października 207) Mam dwa samochody; jeden jest tańszy, drugi – droższy. Z punktu widzenia klienta, u którego robi projekt nasz Zespół Audytorski, nie jest istotne, którym z tych aut do niego dojadę; z punktu widzenia klienta, jakość prac audytorskich, które są na jego rzecz wykonywane, nie zależy od środka transportu, którym dojechał wykonawca tych prac.

Ważne natomiast jest to, że usługa audytorska będzie dostarczona – że dojadę do Banku i wykonam swoją część prac. Podobnie, z punktu widzenia klientów Banków, nie jest istotne, czy do wytworzenia produktów bankowych, z których ci klienci korzystają, użyto systemu IT droższego, czy tańszego, systemu o bogatszej, czy uboższej funkcjonalności. System – z klienckiego punktu widzenia – jest praktycznie nieistotny. Przypuszczam, że znaczna część klientów nawet nie wie, w jakich systemach zostały „wyprodukowane” ich produkty bankowe.

BS-y mają poziom zinformatyzowania adekwatny do swoich potrzeb. To, że przeciętny Bank Spółdzielczy wydaje na utrzymanie IT dziesiątki, czy setki tysięcy zł rocznie, a przeciętny Bank komercyjny miliony, czy dziesiątki milionów, o niczym nie świadczy. A wręcz może świadczyć, że Bank komercyjny niegospodarnie wydatkuje swoje środki, bo przepłaca. Nikt nie mówi, że każde, najmniejsze nawet poletko Banku musi być zinformatyzowane – niektóre rzeczy można po prostu robić „ręcznie” w excellu. I nierzadko tak jest rozsądniej, bo np. opłacenie pracy człowieka, który wykonuje określoną czynność, daje niższy koszt niż utrzymanie odpowiedniego modułu oprogramowania, który tę czynność by wykonywał automatycznie.

Podobnie to, że system w Banku komercyjnym jest np. 10 razy droższy nie oznacza, że jest 10 razy lepszy, że ma 10 razy bogatszą funkcjonalność. Absolutnie nie; często funkcjonalność jest porównywalna, czy wręcz praktycznie taka sama. Banki komercyjne płacą więcej za systemy IT, głównie dlatego, że handlowcy dostawców tych systemów mogą więcej z nich „wyciągnąć”. Podobnie jest z cenami systemów klasy ERP dla przedsiębiorstw. Są produkty za kilkaset – kilka tysięcy złotych, a i są systemy typu SAP, za grube miliony. Analogicznie jest z też firewallami – tu różnice cen też sięgają rzędu, czy kilku rzędów wielkości. Wcale nie oznacza to, że te systemy są – w stopniu proporcjonalnym do ceny – lepsze. Zwykle nie są. Tak działają polityki handlowe w zakresie produktów IT – przykłady można by tu mnożyć.

Banki Spółdzielcze mają głoszony mit o rzekomym niedoinformatyzowaniu. Słyszę to jak mantrę na wielu konferencjach, na wielu prelekcjach. Mit ten jest głoszony z dwóch powodów:

a) z powodu niewiedzy i niezrozumienia istoty rzeczy przez głoszących (funkcja tzw. „użytecznego idioty”, który powtarza czyjeś tezy, nie rozumiejąc materii, o której mówi),

b) z premedytacją, by do określonych decyzji BS-y skłonić.

Kto głosi taki mit? Ano głównie ci, którzy są beneficjentami utwierdzania BS-ów w takiej zakompleksionej postawie. A są to:

  1. dostawcy IT – tym zależy, żeby jak najwięcej sprzedać; nieważne czy coś jest klientowi potrzebne, czy nie (to logiczna postawa, nie można mieć do nich pretensji),
  2. zrzeszeniom – te chcą przekonać BS-y, że centralizacja IT to jedyna słuszna droga; centralizacja, rzecz jasna – w zrzeszeniach. Chcą także zarobić na sprzedaży, czy na pośrednictwie w sprzedaży, usług i produktów IT.
  3. podmioty państwowe oddziałujące na sektor (KNF, BFG) – te chcą skłonić środowisko do konsolidacji i centralizacji, ponieważ z ich punktu widzenia, nadzór nad środowiskiem skonsolidowanym jest łatwiejszy, wymagający mniej pracy i rodzący mniej odpowiedzialności.

Wszyscy mają więc swoje racje, bo jak powiada mądre, wiejskie przysłowie: „każde grabie grabią do siebie”. Ale ludzie w BS-ach – z tego co widzę – przeważnie nie są w ciemię bici i wielu rzeczy nie dadzą sobie wmówić. Problem zaczyna się wtedy, gdy BS-y do niektórych rzeczy zaczynają być zmuszane…

A wracając do moich samochodów… Ostatnio tak się dzieje, że ten droższy ciągle ma jakieś awarie i jeździ od mechanika do mechanika, a ten tańszy – niezawodnie mi służy 🙂 Ot, co…

O opisanym temacie oraz o innych zagadnieniach z obszaru zarządzania IT w BS-ach będziemy dyskutować na planowanej, IV edycji konferencji Głos IT Banków Spółdzielczych (8-9 maja 2018):

Tu jej program:

IV Głos IT BS-ów już wkrótce (8-9 maja 2018)

 

 

Powiązane wpisy

12 komentarze na temat “Mit niedoinwestowania BS-ów w obszarze IT i jego beneficjenci

  1. dawid

    Mit niedoinwestowania BS-ów w obszarze IT

    W większości BSów jest 1-3 informatyków (3 to już rozpusta)
    Samo to jest niedoinwestowaniem w obszarze IT.
    Szkolenia dla kadry IT – praktycznie równe zeru, chodzi mi o specjalistyczne szkolenia, nie o szkolenia typu dupokrytka do akt za 300 zł tj. konferencja, kongres czy impreza zorganizowana przez dostawców oprogramowania z certyfikatem uczestnictwa.
    Zastosowane rozwiązania darmowe zamiast komercyjnych – brak funduszy, informatyk dwoi się i troi aby spełnić wymagania rek. D
    Kiedyś pewien naczelnik IT w jednym z BSów powiedział ……informatyka w BS działa jak OSP …..leci tam gdzie się pali, zamiast zapobiegać 🙂

    1. Albert Sadowski

      Szanowny KOmentatorze, bywam czesto u moich klientów korporacyjnych. MAm w swoim otoczeniu tow. osoby, które pracują w korpo. ONE MÓWIĄ DOKŁADNIE TO SAMO – mimo, ze pracują w bogatych, miedzynarod. korporacjach. Wiadomo, ze kazdy chce wiecej, lepiej, wyzszy budżet – to oczywiste.
      Ja nie zgadzam się z tym, ze banki trzeba konsolidować, zeby spełniły wymagania IT. To absurd. Wystarczy odpuścić im bezsensowne i ogromnie kosztochłonne obowiazki biurokratyczne, a pieniadz dodtakowy na IT sie znajdzie.

      1. dawid

        Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem, pracowałem w BS przez naście lat w Zespole Informatyki i wiem jak działa to środowisko. Jeżeli czegoś nie narzuci KNF to tego nikt nie zrobi tzn. Zarząd nie zrobi. Wiele lat było tak że ABI to był informatyk (sam na siebie nie doniesie proste 🙂 )
        Dopiero po kontrolach i zaleceniach KNF takie patologie zaczęły się „prostować”
        Jeżeli jest 1 informatyk i bank działa ….to po co drugi….zbędny koszt.
        Drugi dopiero jak KNF kazał mieć zastępstwa – PCD itd.
        To samo tyczy się sprzętu…można tak długo wymieniać.

        1. Albert Sadowski

          Rekomendacja D wniosła dużo dobrych rozwiązań. Tylko ten przymus… Proszę sobie wyobrazić, ze jestem urzędnikiem ds. czystości w domu. I ja Panu nakazuję codziennie 3 razy sprzątać mieszkanie. To oczywiśćie dla Pana dobra – inaczej żyłby Pan BYĆ MOŻE w brudzie. Podobałoby się to Panu? Amoze Panu bałągan nie przeszkadza?
          Albo jestem urzędnikiem ds. dzietności. I zeby poprawić demografię kraju (jest zagrożona) nakazuję Panu czynić czynności pro-kreacyjne z małżonką co najmniej 7 razy w tygodniu 🙂 To oczywiście dla dobra i bezpieczeńśtwa socjalnego naszego kraju.
          Fajnie? Ok – przypuszczam, ze to akurat Panu by się mogło spodobać 🙂 Ale dlaczego nakaz? A może i kontrola? W jakimś BIONie Pan by musiał pisać ile Pan razy w tygodniu z małżonką itd. … I np. zamieścić materiał dowodowy wideo 😉
          Po prostu, jako wolnościowiec nie toleruję nakazowego sterowania gospodarką i społeczeństwem w stopniu, w jakim ma to miejsce…

          1. dawid

            Zgadzam się w kwestii czysto społecznych, choć niektórym można by nakazać sprzątanie przynajmniej raz w miesiącu 🙂 bo znam takich przez których karaluchy są w całym pionie w bloku 😛
            Tylko proszę pamiętać, że Bank to nie firma prywatna i źle zarządzana może nieść daleko idące konsekwencje – utrata kasy przez społeczeństwo które tam ulokowało swoją kasę. Pytanie jak taki klient ma sprawdzić czy zweryfikować jakość swojego Banku ? Kto wtedy wypłaci kasę klientowi jak Bank upadnie ?
            Czy będzie istniało BFG …a jeżeli tak, to pewnie nakaże coś mądrego – raporty (BION) bo jak ma sprawdzić inaczej czy ten Bank właśnie nie jest w złej kondycji ….

            Osobiście nie lubię jak urzędnik mi coś każe, ale z drugiej strony człowiek jest człowiekowi wilkiem. Co do pro-kreacji to mamy już 500+ 🙂 na całe szczęście nikt nie musi wcielać tego planu w życie, więc nie jest źle.

            A tu taki kawał , – mam nadzieje że nikogo nie urażę 🙂
            Tyczy się trochę wolności u pracodawców

            Niemiec, Francuz i Żyd mieli za zadanie uprasować koszulę, zjeść
            bochenek chleba i wydymać kobitkę. Wszystko w 7 minut. Pierwszy wyszedł Niemiec. Zaczął prasować koszulę. Uprasował, ale czasu wystarczyło mu zaledwie na kilka kęsów chleba. Francuz zdążył wydymać kobitkę i zjeść połowę bochenka. Żyd kazał kobicie prasować koszulę, a dymając ją od tyłu, zjadł
            spokojnie chlebek. 7 minut wystarczyło i wygrał! Na konferencji prasowej Niemiec powiedział:
            – U nas na pierwszym miejscu liczy się praca, później jedzenie.Jak
            zostanie
            trochę czasu, to się zabawiamy.
            – Dla nas ważna jest zabawa – oświadczył Francuz. Potem należy
            pojeść frykasów a na końcu popracować.
            Żyd zaś wyznał:
            – U nas jest takie powiedzenie: jeśli nie wydymasz tego, co na ciebie pracuje, to jeść nie będziesz…

          2. Albert Sadowski

            „Tylko proszę pamiętać, że Bank to nie firma prywatna” – oj, chyba Szanowny Komentator troszkę się pomylił. No są należące do państwa (nieliczne – np. oba pekao) ale zdecydowana większość to prywatne. W tym BS-y.

            „utrata kasy przez społeczeństwo które tam ulokowało swoją kasę. ” – no właśnie społeczeństwo NIE UTRACI kasy. NAwet ja złodzieje okradną SK Wołomin,to ta kasa zostaje w społeczeństwie (u złodziei – oni też są cześćią społeczeństwa) i dalej krąży w obiegu gospodarczym. Mitem jest szkodliwość społeczna upadku banku – to niesprawiedliwe, wielu ludzi zostało skrzywdzonych, ale społeczenie to niegroźne. Tak jak bankructwo jakiejkolwiek firmy – zakład wytwórczy upadł, ale przeciez kupił maszyny, budynek, surowace od innych firm i ten pieniądz krąży. „Sektory strategiczne” to MIT stworzeony przez polityków, by położyć łapę nad jakimiś gałęziami gospodarki.

            „Pytanie jak taki klient ma sprawdzić czy zweryfikować jakość swojego Banku ? Kto wtedy wypłaci kasę klientowi jak Bank upadnie ?” – byle nie państwo. Byle nie duopol KNF/ BFG. PIsałem o wolnorynkowym systemie gwarancji depozytów wiele razy – jest on bez porównania bezpieczniejszy niż państwowe gwarancje depozytów. Uprzejmie zapraszam do lektury moich art na ten temat.

            ” Co do pro-kreacji to mamy już 500+ 🙂 ” – fatalnie skonstruowany system. Prosze pamietać, ze danie 500 oznacza zabranie społeczeństwu 700. Powinny być ulgi podatkowe na dzieci. 500+ to FATALNE rozwiązanie. Uwlacza godnosci milionów Polaków, którym pokazuje się „bez państwa byś sobie nie poradził, pierdoło życiowa”

          3. Albert Sadowski

            Anegdota bardzo zabawna. A tak poważniej o Żydach – narasta fala antypolonizmu ze strony Izreala i wielu środowisk żydowskich. Celem ukrytym jest wyłudzenie od nas roszczeń „odszkodowawczych”. Jest taka gangsterska organizacja, zajmująca się wymuszaniem haraczy – Światowy Kongres Żydów. Chcą od nas wyłudzić 65 mld dol! Do ich głosu przyłacza się niestety rząd Izraela. Kolejna podła wypwiedź padła z ust prezedenta Izreala niedawno w Krakowie. Mówił, ze Polacy i Polska współuczestniczyli w holokauście (W sensie sprawczym). Powiedział to w obecności PRez. A. Dudy. Podły antypolonizm.

  2. Tyler Durden

    Niektóre banki są zbyt duże by upaść. Kryzys w 2008 roku pokazał, że upadek dużego banki prowadzi do

    – upadku kolejnego banku (czyli w konsekwencji wszystkich banków),
    – ograniczenia wymiany pieniędzy pomiędzy bankami (banki boją się, że ich kontrahenci upadną, więc mniej chętnie chcą sobie pożyczać pieniądze).

    Tymczasem upadek spółki spoza sektora finansowego, np. sieci dyskontów, nie ma takiego znaczenia, bo

    – nie powoduje on upadku konkurencji bankruta (a raczej jej wzbogacenie poprzez dostarczenie nowych klientów), nie ma efektu domina prowadzącego do upadku wszystkich spółek w branży
    – nie ma on wpływu na płynność konkurencji, która finansuje się w inny sposób.

    Dlatego analogie pomiędzy bankructwem banku a bankructwem spółek z innych branż nie mają żadnego sensu.

    1. Albert Sadowski

      To kolejny absurd lansowany przez polityków: „zbyt duży by upaść”. Bzdura, powtarzana po to, by duże banki żerowały na pieniądzach zabieranych podatnikom.
      Szanowny Komentatorze, niech i połowa banków upadnie – absolutnie nic złego się nie dzieje. Dlaczego? Bo ten pieniądz pozostał w gospodarce – stracili depozytariusze, zyskali kredytobiorcy i złodzieje, którzy ew. okradli depozytariuszy. Pieniądz został! – kredytobiorcy, którzy nie muszą spłącać (bo ich kredytodawca upadł) tym pieniądzem obracają. Złodzieje z WSI, którzy okradli SK BAnk też. Pieniądz nie wyparował. BAnkructwa są dobre – są tym, czym biegunka, czy wymioty dla układu trawiennego; czasem muszą się zdarzyć.
      Politycy potwarzają „Zbyt duży by upasć” i nwet inteligencja się nabiera. Powtarzają, bo to narzędzie przejęcia kontroli nad sektorem finansowym. POtem wymyślają KNF-y, BFG i żeby mieć władzę nad sektorem.
      Proszę zapamiętać raz, na zawsze: bankructwa są integralną częścią kapitalizmu i są dla gospodarki DOBRE. Dobre, bo ją oczyszczają. Są naturalną weryfikacją nietrafnych decyzji biznesowych, są katharsis – oczyszczeniem. Tak jak wymioty, czy biegunka. Zatruty toksyną organizm ma dość rozsądku by ją wydalić (bo organizm stworzył dobry bóg, czy tam natura). A system finansowy stworzyli pseudo-inteligenci, którzy nie rozumieją zbawiennej dla gospodarki roli bankructw. I żerują ci „za duzi by upaść” na społeczeństwie, wskutek powiązań korupcyjnych dostają dotacje, na które środki są wyszarpywane społeczeństwu poprzez kolosalny fiskalizm. To hamuje inwestycje, rozwój.
      Wielcy banksterzy zadbali o to, ze wbić ludziom do głowy mantrę „za duży by upaść. I śmieją się z tego, jak łatwo to zostało zaabsorbowane.

      1. Tyler Durden

        Pana zdaniem nie będzie problemu, bo oszczędności całego życia zwykłych ludzi trafią do złodziei?

        Jeśli akceptuje Pan możliwość upadku całego systemy finansowego, wybuchu zamieszek, to rzeczywiście z tego punktu widzenie nie ma banków zbyt dużych, by upaść. Jednak, moim zdaniem, większość społeczeństwa nie zaryzykuje, w imię jednej z wielu ideologii, tego, że oszczędności ich życia trafią do, jak Pan pisze, złodziei. Dlatego z puntu widzenia większości społeczeństwa wiele banków jest zbyt dużych, by upaść.

  3. dawid

    Panie Albercie zapomniałem dodać mały istotny fakt, który ma duże znaczenie w tejże rozmowie.
    Mówimy wszyscy (Zarządy Banków, Kierownicy …Naczelnicy …), że Działy IT generują duże koszta, że informatyka/ informatyzacja jest droga, a jak spojrzymy na to trochę z innej strony, okazuje się coś całkowicie innego.
    To nie Działy IT są kosztowne, tylko wymagania „BIZNESU” – to handel chce mieć systemy do wsparcia sprzedaży, to handel chce system informatyczny typu CRM, księgowość chce system finansowo-księgowy, kadry chcą system kadrowy, analizy chcą generatory sprawozdań…handel – .system bankowości elektronicznej, dział administracyjny – system obiegu dokumentów. Tak naprawdę każdy departament czy dział chce jakiś system bądź usługę IT.
    Informatycy często gęsto wyręczają innych pracowników z codziennych obowiązków typu posortować dane w excelu….bo inaczej to Pani Krysia będzie robiła zestawienie przez cały dzień, a nie 1 minutę. Pomysł jest taki, niech informatyk wyłączy wszystkie systemy, które są mu nie potrzebne, ciekawe co zostanie 🙂 ….. dopóki Zarządy nie załapią, że to BIZNES generuje koszta to nic się nie zmieni. Informatycy tylko utrzymują to co jest niezbędne do pracy innym, a nie generują koszta !!! A skoro proszą o zakup serwerów, switchy, firewalla to nie po to aby się tym jarać, że mają nową zabawkę, tylko po to by chronić tyłek swojego pracodawcy. Systemy mają być wydajne, bezpieczne, skalowalne …. ale jak skoro, zakup np. dwóch kontrolerów domeny jest czymś kosmicznym i zbytecznym, po co dwa skoro pracujemy na jednym 🙂
    Dopiero gdy taki kontroler padnie i użytkownik będzie miał problem z zalogowaniem do domeny będzie lament, że jak to ….nie działa, nikt nam nie mówił że dwa są potrzebne 🙂
    Wsparcie do serwera się skończyło ….no przecież nikt nie wnioskował o to 🙂 i tak dalej. i tak dalej …..samo życie.

    pozdrawiam Wszystkich Informatyków 🙂

    1. Albert Sadowski

      Ma Pan bardzo dużo racji. Tak – to odwieczna rozbieżności miedzy widzeniem sprawy przez biznes i IT. Wszędzie to jest – zapewniam Pana – byłem w setkach, setkach firm (myślę, że lekko licząc w ok pół tysiąca firm) i wszędzie to tak właśnie wygląda…